Miśnia – w krainie porcelany
Miśnia marzyła mi się od dawna, ale jakoś się nie składało, no, bo trochę to za daleko na jednodniowy wypad, a pomysłów na weekendowy city break mnóstwo. W końcu jednak się udało! Jestem zachwycona z dwóch powodów, po pierwsze moją drugą po podróżach pasją są skorupy, uwielbiam porcelanę, ceramikę, fajans, majolikę i wszystkie im pochodne, a z porcelany właśnie słynie Miśnia. Po drugie to bardzo przyjemne miasto z uroczą starówką, rzeką, imponującym zamkiem, ogródkami piwnymi, knajpami i winiarniami, słowem ma wszystko, żeby miło spędzić dwa, a może nawet trzy dni. Ba! W promieniu kilkudziesięciu kilometrów od miasta pełno też innych atrakcji jak malowniczo położone winnice, liczne zamki i pałace, ścieżki rowerowe, więc jeśli masz taki kaprys, można tym terenom poświęcić nawet cały urlop. My ograniczeni weekendem spędziliśmy tu bardzo przyjemne dwa dni.
Zwiedzanie miasta najlepiej od razu zacząć od wspaniałej panoramy na starówkę z jednego z dwóch mostów, lub jeszcze lepiej z tarasu widokowego po drugiej stronie Łaby, tak się też dobrze składa, że taki pocztówkowy widok ma również ogródek piwny położony pomiędzy mostem Altstadtbrücke, a pieszą kładką. Byliśmy w Miśni końcem kwietnia i to była prawdziwa przyjemność skosztować białego, lokalnego wina w promieniach słońca z widokiem na królujący nad miastem zamek. A tutejsze wino jest wyśmienite, saksońskie Rieslingi są uznawane za jedne z najlepszych, zresztą cała okolica to winiarskie zagłębie i można tu wybrać się na wycieczkę szlakiem winnym.
Pierwszego dnia nie mieliśmy zbyt dużo czasu na eksplorację, bo wyjątkowo wydłużyła nam się podróż, dlatego skupiliśmy się na spacerze po starym mieście, jeśli jednak uda się Wam dotrzeć tu trochę wcześniej warto rozłożyć sobie zwiedzanie zamku i Muzeum Porcelany na dwa dni, bo naprawdę jest co oglądać. Nasz spacer rozpoczęliśmy od Placu Teatralnego gdzie mieliśmy wynajęty apartament, to niezbyt duży teren z prostą bryłą teatru po środku, u podnóża wzgórza zamkowego. Kamienice wokół teatru mieszczą kilka restauracji i barów, ale przyznam szczerze, pomimo, że byliśmy tam w sobotę wieczorem było dość sennie.
Po drodze na szczyt wzgórza zamkowego, meandrując uliczkami starówki można natknąć się na wiele pięknych kamienic, uroczych detali architektonicznych i ciekawych sklepików. Na miejsce docieramy przez bramę zamku średniego, tak zwaną Stróżówkę. Ten charakterystyczny budynek od XVI wieku po końcówkę lat osiemdziesiątych XX wieku, był zamieszkiwany przez wiele ciekawych postaci związanych z manufakturą porcelany. Mieszkali tu między innymi główny palacz Królewskiej Fabryki Porcelany, mistrz modelarski czy malarz, nauczyciel rysunku w manufakturze.
Po przejściu budynku bramnego docieramy na dziedziniec zamkowy po środku, którego stoi okazała Katedra św. Jana i św. Donata z dwoma strzelistymi wieżami. Zwiedzanie zaczynamy właśnie od kościoła. Budowa tego imponującego budynku rozpoczęła się w połowie XIII wieku i trwała 150 lat, a dzisiejszy wygląd zawdzięcza również późniejszym modyfikacjom. Wnętrze naprawdę robi wrażenie swoją wielkością i przestronnością, warto zwrócić uwagę na dwukondygnacyjną, ośmiokątną, gotycką kapliczkę czy Kaplicę Książąt, gdzie spoczywają elektorzy i książęta sascy. Moją uwagę zwróciły również cztery współczesne, ogromne obrazy Michaela Morgnera, które idealnie współgrają z dość surowym wnętrzem świątyni.
Zanim zaczęliśmy zwiedzać zamek zrobiliśmy krótką przerwę w Café am Dom z tarasu, której rozpościera się piękny widok na położone poniżej stare miasto.
Wreszcie przyszedł czas na zwiedzanie Zamku Albrechtsburg. Pierwsza, drewniana forteca została wybudowana już w 929 roku, później zastąpiono ją kamienna, na którego miejscu powstał zamek uważany za kolebkę Saksonii gdzie władzę sprawowała dynastia Wettynów. W 1471 roku architekt Arnold Westfalski przekształca zamek w pałac, który staje się zarówno ośrodkiem administracyjnym jak i rezydencją mieszkalną braci Ernsta i Albrechta von Wettin, władców Saksonii. Budowla na stromym zboczu Łaby była nie lada wyzwaniem, a najwyższej klasy arcydziełem konstrukcyjnym są Wielkie Spiralne Schody, które robią ogromne wrażenie. Warto też wiedzieć, że zamek nie pełnił długo swojej pierwotnej funkcji i w 1710 roku August Mocny założył tu pierwszą w Europie manufakturę porcelany. Po 153 latach zakład produkcyjny opuścił mury zamku, a wnętrza przeszły gruntowną renowację, aby przywrócić mu pierwotny gotycki wygląd. Pod koniec XIX wieku, został przeprowadzony kolejny „remont”, podczas którego powstały bogate malowidła ścienne. To w wielkim skrócie kilka najważniejszych faktów z historii zamku. Dla mnie zwiedzając tego typu obiekty, najistotniejsze są ogólne wrażenie, możliwość przebywania w tak wspaniale odrestaurowanych wnętrzach pełnych misternie wykonanych elementów jak łukowe okna, żebrowe sklepienia czy wspomniane malowidła i spiralna klatka schodowa. Zdecydowanie wizytę w zamku uważam za bardzo udaną!
Po tak intensywnym dniu z chęcią wróciliśmy do ogródka piwnego po drugiej stronie rzeki, na pożywnego Bratwursta z kufelkiem piwa, a wieczorem po raz kolejny już po zachodzie słońca zrobiliśmy sobie przyjemny bardzo długi spacer ulicami starówki.
Zwiedzanie miasta najlepiej od razu zacząć od wspaniałej panoramy na starówkę z jednego z dwóch mostów, lub jeszcze lepiej z tarasu widokowego po drugiej stronie Łaby, tak się też dobrze składa, że taki pocztówkowy widok ma również ogródek piwny położony pomiędzy mostem Altstadtbrücke, a pieszą kładką. Byliśmy w Miśni końcem kwietnia i to była prawdziwa przyjemność skosztować białego, lokalnego wina w promieniach słońca z widokiem na królujący nad miastem zamek. A tutejsze wino jest wyśmienite, saksońskie Rieslingi są uznawane za jedne z najlepszych, zresztą cała okolica to winiarskie zagłębie i można tu wybrać się na wycieczkę szlakiem winnym.
Pierwszego dnia nie mieliśmy zbyt dużo czasu na eksplorację, bo wyjątkowo wydłużyła nam się podróż, dlatego skupiliśmy się na spacerze po starym mieście, jeśli jednak uda się Wam dotrzeć tu trochę wcześniej warto rozłożyć sobie zwiedzanie zamku i Muzeum Porcelany na dwa dni, bo naprawdę jest co oglądać. Nasz spacer rozpoczęliśmy od Placu Teatralnego gdzie mieliśmy wynajęty apartament, to niezbyt duży teren z prostą bryłą teatru po środku, u podnóża wzgórza zamkowego. Kamienice wokół teatru mieszczą kilka restauracji i barów, ale przyznam szczerze, pomimo, że byliśmy tam w sobotę wieczorem było dość sennie.
Ulice starego miasta są bardzo przyjemne, spacerując dotarliśmy do bardziej przestronnego Marktplatz, przy którym mieści się Ratusz, to późnogotycki budynek z okazałą fasadą. Okalające plac kamienice są pięknie odrestaurowane, uwagę przekłuwa Hirschhaus - kamienica z bogato zdobionym portalem bramnym, i oczywiście Frauenkirche – kościół ze strzelistą wieżą zegarową, a na niej porcelanowe dzwonki!
Następnego dnia przed południem pędziliśmy praktycznie tą samą trasą do Muzeum Porcelany. Mam świadomość, że takie miejsca nie zachwycą każdego, ale naprawdę nawet osoby nie intersujące się tematem, jednak wrażliwe na piękno i doceniające kunszt rzemieślniczej pracy, wyjdą stąd oczarowani. Wystawa stała to niemal 2000 obiektów opowiadających historię miśnieńskiej porcelany od jej początków w 1710 roku do dziś. Oprócz tej pięknej ekspozycji w muzeum warto wybrać się na wycieczkę do Warsztatu Pokazowego, gdzie przyjrzeć się można pracy artystów tworzących te dzieła sztuki. Od ręcznego formowania porcelanowej gliny, przez tworzenie rzeźb figuralnych, a niektóre figurki to kilkadziesiąt oddzielnych elementów, po misterne malowanie podszkliwne i szkliwienie. Jest tu również dość spory sklep z porcelaną, której ceny niestety zwalają z nóg, ale nie mogliśmy się oprzeć i wróciliśmy do domu z małą filiżanką w klasycznym zdobieniu. Szybka kawa w muzealnej kawiarni i lecimy dalej, bo bardzo zależało mi na zwiedzeniu miśnieńskiego zamku.
Po drodze na szczyt wzgórza zamkowego, meandrując uliczkami starówki można natknąć się na wiele pięknych kamienic, uroczych detali architektonicznych i ciekawych sklepików. Na miejsce docieramy przez bramę zamku średniego, tak zwaną Stróżówkę. Ten charakterystyczny budynek od XVI wieku po końcówkę lat osiemdziesiątych XX wieku, był zamieszkiwany przez wiele ciekawych postaci związanych z manufakturą porcelany. Mieszkali tu między innymi główny palacz Królewskiej Fabryki Porcelany, mistrz modelarski czy malarz, nauczyciel rysunku w manufakturze.
Po przejściu budynku bramnego docieramy na dziedziniec zamkowy po środku, którego stoi okazała Katedra św. Jana i św. Donata z dwoma strzelistymi wieżami. Zwiedzanie zaczynamy właśnie od kościoła. Budowa tego imponującego budynku rozpoczęła się w połowie XIII wieku i trwała 150 lat, a dzisiejszy wygląd zawdzięcza również późniejszym modyfikacjom. Wnętrze naprawdę robi wrażenie swoją wielkością i przestronnością, warto zwrócić uwagę na dwukondygnacyjną, ośmiokątną, gotycką kapliczkę czy Kaplicę Książąt, gdzie spoczywają elektorzy i książęta sascy. Moją uwagę zwróciły również cztery współczesne, ogromne obrazy Michaela Morgnera, które idealnie współgrają z dość surowym wnętrzem świątyni.
Zanim zaczęliśmy zwiedzać zamek zrobiliśmy krótką przerwę w Café am Dom z tarasu, której rozpościera się piękny widok na położone poniżej stare miasto.
Wreszcie przyszedł czas na zwiedzanie Zamku Albrechtsburg. Pierwsza, drewniana forteca została wybudowana już w 929 roku, później zastąpiono ją kamienna, na którego miejscu powstał zamek uważany za kolebkę Saksonii gdzie władzę sprawowała dynastia Wettynów. W 1471 roku architekt Arnold Westfalski przekształca zamek w pałac, który staje się zarówno ośrodkiem administracyjnym jak i rezydencją mieszkalną braci Ernsta i Albrechta von Wettin, władców Saksonii. Budowla na stromym zboczu Łaby była nie lada wyzwaniem, a najwyższej klasy arcydziełem konstrukcyjnym są Wielkie Spiralne Schody, które robią ogromne wrażenie. Warto też wiedzieć, że zamek nie pełnił długo swojej pierwotnej funkcji i w 1710 roku August Mocny założył tu pierwszą w Europie manufakturę porcelany. Po 153 latach zakład produkcyjny opuścił mury zamku, a wnętrza przeszły gruntowną renowację, aby przywrócić mu pierwotny gotycki wygląd. Pod koniec XIX wieku, został przeprowadzony kolejny „remont”, podczas którego powstały bogate malowidła ścienne. To w wielkim skrócie kilka najważniejszych faktów z historii zamku. Dla mnie zwiedzając tego typu obiekty, najistotniejsze są ogólne wrażenie, możliwość przebywania w tak wspaniale odrestaurowanych wnętrzach pełnych misternie wykonanych elementów jak łukowe okna, żebrowe sklepienia czy wspomniane malowidła i spiralna klatka schodowa. Zdecydowanie wizytę w zamku uważam za bardzo udaną!
Po tak intensywnym dniu z chęcią wróciliśmy do ogródka piwnego po drugiej stronie rzeki, na pożywnego Bratwursta z kufelkiem piwa, a wieczorem po raz kolejny już po zachodzie słońca zrobiliśmy sobie przyjemny bardzo długi spacer ulicami starówki.
Rano ruszyliśmy w dalszą drogę do Lipska, ale to już inna historia. Miśnia zdecydowanie sprostała moim oczekiwaniom i choć w porównaniu z pobliskim (zresztą moim ulubionym) Dreznem, to niewielkie miasto, warto było poświęcić jej weekend i zwiedzić największe atrakcje europejskiej stolicy porcelany.





































Komentarze
Prześlij komentarz